Jak zmienia się „podrywanie” po trzydziestym roku życia?

Hej dziewczyny!

Ostatnio byłam z koleżankami w popularnym Warszawskim klubie. Choć na początku nie miałam odwagi wyskoczyć na parkiet, z czasem wszystko stało się o wiele łatwiejsze. Kilka piwek i doborowe towarzystwo, znacznie pomogły mi się otworzyć.

Wiecie co zauważyłam? Jako młoda dziewczyna byłam wiecznie zakompleksiona. Nie podobało mi się to, jak wyglądam, jak się zachowuję, jak tańczę. Wydawało mi się, że jestem zupełnie nieatrakcyjna i nikt na mnie nigdy nie spojrzy.

Coś się zmieniło. Zauważyłam, że osoby w moim wieku zazwyczaj poradziły sobie już z przysłowiowym kijem w zakończeniu pleców i po prostu korzystają z okazji.
Nie byłam najmłodszą osobą w klubie, wręcz przeciwnie, jedną ze starszych. Mimo to nie miałam żadnego problemu z poznawaniem nowych ludzi i całą noc przetańczyłam z przeróżnymi partnerami do tańca.

Tak sobie pomyślałam, że jeszcze te kilka lat temu, jak byłam „piękna i młoda”, nie dałabym rady bawić się tak dobrze jak teraz. Zastanawiałabym się w każdej możliwej chwili nad tym, jak wyglądam i czy nie zawija mi się sukienka.. Teraz wiem, że gdybym tylko chciała, bez przeszkód poznałabym kogoś wartego uwagi.

Trzydziestoletnie singielki, głowa do góry! Wystarczy czasem wyjść na miasto, by poznać kogoś fajnego!

Całusy,
Magda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top